Czułam, że mój świat się zawalił. Nie wiem jak zareagują Harry, Ron i Ginny. Boję się tego, że odwrócą się ode mnie i ich stracę.
- A co z moją matką?- zapytałam. Dyrektor westchnął smutno.
- Przykro mi, ona nie żyje. Rzuciła na ciebie zaklęcie przeciwieństwa, ukryła cie i została zamordowana przez Bellatrix Lestrange.
Moim ojcem jest wariat bez nosa, który poluje na mojego przyjaciela. Matka nie żyje. Po prostu cudownie!
- Przejmujesz nazwisko Riddle i przejdziesz ponowną Ceremonię?- zapytał Dumbledore. Tak czy nie, jedno słowo miało zdecydować o mojej przyszłości.
- Tak.- powiedziałam. Może i nie jest kryształowo dobry, ale jest jednak moim ojcem. Należy mu się szacunek. Dyrektor wyjął z szuflady jakieś dokumenty i położył przede mną.
- Jeżeli to podpiszesz nie będzie już odwrotu- powiedziała prof. McGonagall. Podpisałam dokument.
- Czy on wie, że to ja?- zapytałam. Dumbledore skinął twierdząco głową.
- Jeżeli będzie próbował się z tobą skontaktować, nie odpowiadaj mu. Nie jesteśmy pewni do czego jest zdolny- odparł dyrektor- Poczekasz tu do uczty, więc możesz wziąć sobie jakąś książkę z regału.
Snape podszedł do mnie i w milczeniu podał mi moje bagaże, a następnie wyszedł z gabinetu dyrektora. Wzięłam wielką książkę o starożytnych czarodziejach. Przeczytałam prawie całą książkę, gdy Dumbledore powiedział, że trzeba już iść. Przetransmutowałam moje ubranie na mundurek i weszłam do Wielkiej Sali Usiadłam byle dalej od Harrego, Rona i Ginny. Zaczęła się Ceremonia Przydziału. Jestem pewna, że trafię do Slytherinu.
-Riddle, Hermiona- powiedziała prof. McGonagall. Wdech, wydech i wstałam. Wszyscy uczniowie zastanawiali się o co chodzi. Nie spojrzałam na moich przyjaciół bałam się ich reakcji. Droga do stołka była niczym droga krzyżowa. Usiadłam, wdech, wydech i opiekunka Gryfonów położyła mi Tiarę Przydziału na głowę.
- Witaj ponownie Hermiono, byłam pewna, że znowu się spotkamy. Zaklęcia chroniące wygasły. Jesteś inna. Pamiętasz jak wtedy myślałam czy przydzielić cie do Slytherinu, wtedy nie byłam pewna, bo zaklęcia mi nie ukazywały prawdziwej ciebie. Tak więc Slytherin- krzyknął kapelusz. Chwiejnym krokiem ruszyłam do stołu Ślizgonów. Co rusz słyszałam "Co tu robi ta szlama".
- Hermiona Riddle?- podeszła do mnie wysoka niebieskooka blondyka- Jestem Annabelle Martin. Prof. Snape prosił, żebym odprowadziła cię do pokoju wspólnego.
Na szczęście okazało się, że w będę dzielić dormitorium tylko z Annabelle. Po wejściu do pokoju wspólnego przyleciała sowa.
Droga córko,
chciałbym się z tobą spotkać. Jutro o 18 w Zakazanym Lesie.
Tom Riddle
***
Rozdział dedykuje mojej kochanej i niecierpliwej Nox. :*
AWWWWWWWWW. ♥ świetny ! PISZ , PISZ . ;p czekam na nn ;* aa , dzięki za dedykt ;)
OdpowiedzUsuńNox.
Czekam na next ;p Nie wolno tego tak zostawiać bez końca ;o
OdpowiedzUsuńLel.
Kocham to <3
OdpowiedzUsuńHermiona.... Slytherin... Szlama... Boże o.O
OdpowiedzUsuń