poniedziałek, 26 listopada 2012

Prolog

1 września. Moja ulubiona data. Powrót do Hogwartu. To już szósty rok. To tak szybko zleciało, a ja pamiętam wszystko jakby to było wczoraj. Pamiętam jak Tiara Przydziału zastanawiała się gdzie mnie przydzielić. Slytherin czy Gryffindor? Sprytna, przebiegła, dumna ale i odważna. Tiara przydzieliła mnie jednak do Domu Lwa ze względu na moje pochodzenie. Jestem mugolaczką, a w Slytherinie nie miała bym życia. Co rusz słyszałam od Ślizgonów to okropne słowo. SZLAMA. Przez pierwsze trzy lata bolało, ale później przestałam być płaczącą po kątach dziewczynką. Stałam się silną młodą kobietą. Obelgi innych już mnie nie ranią. Nawet na nie nie reaguję, więc wszyscy dali sobie spokój.
- Hermiono, już czas jechać- do pokoju weszła mama. Od momentu kiedy przyjechałam do domu na wakacje codziennie pytała ''Czy dobrze się czujesz?" lub mówiła dziesięć razy dziennie "Kocham Cię". Była cały czas poddenerwowana.
Droga na dworzec King's Cross minęła w milczeniu. Pożegnałam się z rodzicami, nie obyło się bez łez mamy i ruszyłam na peron 9 i 3/4. Chciałam już wbiec na peron, lecz nagle ktoś szarpnął mnie za rękę.
- Panno Granger dyrektor chce się z panią widzieć- to był Snape- Idziemy?- jego głos po raz pierwszy nie był przesiąknięty jadem. Skinęłam głową. Poszliśmy do jednej z sali oczekiwań. Zmniejszył moje bagaże i schował je w kieszeni swojego płaszcza. Złapałam go za rękę i zamknęłam oczy. Poczułam szarpnięcie w okolicy pępka.
- Granger możesz już mnie puścić- ja natychmiast otworzyłam oczy i odskoczyłam od nauczyciela eliksirów. Aportowaliśmy się w Hogsmeade. Zwykle tętniące życiem miasteczko było ciche i puste. Snape ruszył właśnie w kierunku zamku, więc poszłam za nim. 
Dlaczego dyrektor chce się ze mną spotkać?- tylko to chodziło mi teraz po głowie.
Po kilku minutach szybkiego marszu dotarliśmy pod bramę Hogwartu. Zamek podobnie jak Hogsmeade był spokojny.
- Idziesz czy będziesz tak stać?- zapytał Snape wyrywając mnie z zamyślenia. W drodze do gabinetu dyrektora, tak jak i w drodze do Hogwartu, nie odezwał się ani słowem. 
- Kwachy- mruknął nauczyciel do posągu chimery i natychmiast ukazały się schody. W gabinecie czekało dwoje ludzi- Dumbledore i McGonagall.
- Witaj Hermiono- powitał mnie dyrektor- Zapewne zastanawiasz się dlaczego cię zaprosiłem. To co ci powiem może być dla ciebie szokiem, więc..
- Albusie, po prostu jej to powiedz- powiedziała McGonagall
- Hermiono- zaczął Dumbledore- ty nie jesteś córką Grangerów..

2 komentarze:

  1. Zakochałam się w tym *________*

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja ciekawość skoczyła do nieba ! <3 Ale jak tak... to czy nie jest mugolaczką i kto jest jej rodziną? o.O

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy